Category : Detektywistyka

Seryjni mordercy w Polsce

W poprzedniej części artykułu przedstawiliśmy sylwetki trójki seryjnych morderców – Pawła Tuchlina, Karola Kota oraz Joachima Knychały. W trakcie opisu uwzględniliśmy również ich metody działania, które wbrew pozorom nosiły podobne znamiona. W dzisiejszym artykule pochylimy się nad trzema kolejnymi zwyrodnialcami, którzy przeszli do niechlubnej historii rodzimej kryminalistyki.

Bogdan Arnold 1966 – 1967

Dorobek urodzonego w 1933 roku Bogdana Arnolda z Katowic być może nie jest spektakularny w porównaniu do działań innych polskich seryjnych morderców, ale metody, których się dopuszczał budzą ogromne obrzydzenie. Bogdan Arnold zamordował 4 kobiety w niespełna 8 miesięcy. Najprawdopodobniej wszystkie z nich były prostytutkami. Arnold najpierw zapraszał je do swojego niewielkiego mieszkania na poddaszu jednej z kamienic, a następnie mordował z zimną krwią. Zwłoki rąbał siekierą w wannie, a następnie zalewał chlorem, aby przyspieszyć proces rozkładu. Niektóre fragmenty spalał w piecu. Uwagę sąsiadów zwrócił przede wszystkim obrzydliwy fetor wydobywający się z mieszkania oraz rój much charakterystycznych dla obecności rozkładających się zwłok. Bogdan Arnold został skazany na karę śmierci. Wyrok odbył się 16 grudnia 1968 roku.

Zdzisław Marchwicki 1964 – 1970

Uznawany za najbardziej krwawego polskiego mordercę seryjnego w historii. Zdzisław Marchwicki został skazany na karę śmierci za zabójstwo 14 kobiet oraz usiłowanie 7 kolejnych. „Wampir z Zagłębia” działał przez 5 lat i 4 miesiące w okolicach śląskiego zagłębia terroryzując region. Modus operandi przybierało określoną formę – najpierw sprawca zakradał się po zmroku w kierunku ofiary, a następnie uderzał w głowę ciężkim narzędziem. Po ogłuszeniu katował ciało aż do momentu zgonu, by na koniec dopuścić się czynności seksualnych. Wyrok w sprawie Marchwickiego wzbudza po dziś wiele kontrowersji. W opinii ekspertów dowody zgromadzone przez grupę operacyjną były sfingowane, zaś właściwy morderca nigdy nie został wykryty.

Edmund Kolanowski 1970 – 1983

Edmund Kolanowski to seryjny morderca – nekrofil pochodzący z Poznania. Za jego sprawą dokonano rewolucji medycznej w naszym kraju, bowiem metody działania nie były wcześniej znane rodzimym specjalistom. Polegały one na dokonywaniu morderstw oraz bezczeszczeniu zwłok w charakterze seksualnym. Powodem tego rodzaju bestialskich działań mógł być fakt, że młody Edmund w wieku 11 lat był częstym obserwatorem sekcji zwłok. Kolanowski został oskarżony o 3 morderstwa oraz 6 profanacji na zwłokach odkopanych na cmentarzach. Nekrofil z Poznania okaleczał ciała poprzez wycinanie narządów płciowych. Już wcześniej, bo w wieku 15 lat został skierowany do zakładu poprawczego na skutek zaczepiania kobiet w centrum stolicy Wielkopolski. Edmund Kolanowski został skazany na karę śmierci. Wyroku dokonano 28 lipca 1986 roku.

Tekst powstał przy współpracy z biuro detektywistyczne jelenia góra.


Statystyki dotyczące zaginięć są zatrważające

Niestety, ale każdego roku na całym świecie znikają miliony ludzi rocznie. Policja załamuje ręce, gdyż nie ma aż tylu funkcjonariuszy, którzy mogliby się w szczególny sposób zająć każdym przypadkiem. I tak wiele spraw jest prowadzonych równocześnie, portrety zaginionych osób są znane wielu pracownikom policji, jednakże ich możliwości nie są nieograniczone. Są sytuacje, kiedy pewne aspekty w danej sprawie zostaną pominięte, czy to ze zwykłej nieuwagi (należy pamiętać, że policjanci też są tylko ludźmi i również mają prawo do błędu), czy z braków kadrowych, jednakże trzeba pamiętać, że nie robią tego celowo. Oczywiście zdarzają się przypadki nieuczciwości, kiedy skorumpowane jednostki utrudniają śledztwo, ale to już są osobne przypadki, które mogą mieć miejsce praktycznie wszędzie. Z reguły każdemu funkcjonariuszowi policji zależy na odnalezieniu zaginionej osoby. (więcej…)